Skip to Content

Patagonman Extreme ukończony. Bartosz Ława dowiózł marzenie do mety

8 grudnia 2025 przez
Marcel Czerniak

Bartosz Ława - były piłkarz, dziś doświadczony sportowiec wytrzymałościowy  ukończył Patagonman Xtreme Triathlon, jeden z najcięższych triathlonów na świecie. To Triathlon, który zaczyna się skokiem z promu do lodowatej wody fiordu Aysén (3,8 km pływania), prowadzi przez 180 km dzikich, wietrznych dróg Patagonii na rowerze i kończy pełnym maratonem 42,2 km w surowym, górskim terenie południowego Chile.

Wynik: 13:20:54 – liczby mówią niewiele o emocjach, ale świetnie pokazują skalę konsekwencji, jaką trzeba było utrzymać od pierwszej do ostatniej minuty.

Droga, nie skrót

Za metą stoją miesiące pracy: pływanie w open water, interwały kolarskie na przewyższeniach, długie wybiegania, siłownia, prewencja urazów i poukładana logistyka. W Patagonii nie ma miejsca na improwizację, jest plan, kontrola energii, odwaga w decyzjach i chłodna głowa, gdy natura testuje granice.

„Patagonman to nie jest tylko start, to sprawdzian charakteru. Każdy kilometr potwierdza, że proces i konsekwencja mają sens” — podsumowuje Ława.

Co oznacza ta meta?

  • Potwierdzenie klasy: Patagonman należy do elitarnej rodziny wyścigów „Xtreme”, w których klimat, profil trasy i temperatura wody są równorzędnym rywalem.

  • Model pracy, który działa: planowanie mikrocykli, regeneracja i świadome zarządzanie intensywnością przeniosły się 1:1 na wynik.

  • Inspiracja dla innych: droga Ławy z boiska piłkarskiego do świata ultrawytrzymałości pokazuje, że zmiana dyscypliny jest możliwa, jeśli stoi za nią proces.

Zespół i partnerzy

Za sukcesem stoi także wsparcie partnerów projektu Tri Ława: Ecopol, Kappa, Fabryka Wody, SUPON S.A. Szczecin, INS Services – marki, które dołożyły cegiełkę do przygotowań i bezpiecznej realizacji celu w tak wymagających warunkach.

Jako Blue Vibe Marketing cieszymy się, że jesteśmy częścią tego projektu – towarzyszyliśmy komunikacyjnie na każdym etapie, dokumentując przygotowania i finał tej niezwykłej drogi. Dla nas to dowód, że dobrze opowiedziany sport inspiruje równie mocno jak wynik.

Co dalej?

Meta w Patagonii nie zamyka historii, otwiera kolejny rozdział. Odpoczynek i analiza danych, a potem nowe cele, mądrze wplecione w kalendarz startów.

Bo kiedy UKOŃCZONY! staje się faktem, następne „dlaczego” i „po co” pojawia się samo. Gratulacje, Bartek!

Udostępnij ten artykuł
Nasze blogi